Mniejsza większość. Fraszki strasznie niepolityczne
Mniejsza większość
Fraszki strasznie niepolityczne
Kto wymyśla w Polsce takie dziwne granice
partyjnych sloganów i tych bzdur: gdzie polityka powinna być, a gdzie polityki
być nie może? To zastrzeżenie najczęściej odnosi się w stosunku do Stanu
Duchownego i do Kościoła w Polsce, ale też bardzo mocno i do Świata Pracy, któremu także i dziś
dzieje się coraz gorzej, a jego wpływ na to, co w Polsce – jest coraz bardziej
znikomy. Silny 10-milionowy związek Solidarność przeszkadzał jakże wielu, z
jego legendarnym przywódcą Lechem Wałęsą włącznie. I to kiedy? Przede wszystkim
wtedy, gdy był już Prezydentem Rzeczpospolitej wybranym przez cały Naród!
Iluż mamy takich niby proroków, którzy twierdzą, że miejsce do Modlitwy to li tylko w świątyniach lub w swoich domach. Miejsce dla Krzyża, zasadniczego znaku Wiary Narodu Polskiego - jest tylko w kościele, bo nie ma prawa być w miejscu publicznym, ponieważ godzi w uczucia garstki niewierzących lub wyznawców innych religii. I jednocześnie ci sami niby prorocy gonią do Watykanu, by wziąć udział w nabożeństwie poświęconym Beatyfikacji Jana Pawła II, który właśnie Wierze wyznacza miejsca najbardziej publiczne i jest to jak najbardziej słuszny aksjomat.
W Polsce nie ma problemu Katolików, bo w
Polsce jest po prostu Katolicki cały Naród Polski. Niby prorocy, wraz ze swoimi partiami nie
stanowią nawet przysłowiowych 10 proc., Wierzących, są więc żadną reprezentacją Narodu w wymiarze
socjologicznym. A szarogęsią się tak, jakby byli zdecydowaną większością. Tej
diabelskiej strategii jakże pomagają owe szatańskie polskojęzyczne, a w gruncie
rzeczy jakże obce media. Cacus: wszech wiedzący redaktor Tomasz Lis niemal na
czterech pobiegł do Jana Tomasza Grossa i zaprosił go do studia, by promować
jego książkę, jakże polakożerczą: „Złote żniwa”, dając tym dowód, jakim jest
Polakiem i jak bardzo lubi te żydowskie srebrniki w postaci honorarium za taki
służalczy lizusowski program. Milczy natomiast o książce prof. Jana Roberta
Nowaka, naukowej polemice wobec „Złotych żniw”, opartej na faktach,
dokumentach, relacjach naocznych świadków, przeważnie Żydów, z Holocaustu
ocalałych dzięki Polakom – chłopom, kolejarzom , strażakom, żołnierzom
Polski Podziemnej, tak zaciekle zwalczanych przez Żydów w mundurach NKWD po
wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej. Na tychże polskich chłopów, kolejarzy, strażaków i
żołnierzy Polski Podziemnej jakże pluje jaśnie oświecony Jan Tomasz Gross.
Jaśnie oświecony tą wizją tej bajońskiej sumy – haraczu w wysokości 65
miliardów dolarów, jakiego żądają polakożercze kręgi żydowskie od biednej Polski, a to zapewne z
wdzięczności za ocalenie tylu istnień żydowskich.
Gdy w Polsce milczenie w sprawach publicznych jest tak głuche i głębokie, to co rusz medialni geniusze podnoszą temat pilnej potrzeby rzekomej tolerancji, usunięcia Wiary z tzw. przestrzeni publicznej Państwa, usunięcia krzyży ze szkół i urzędów…
W Polsce jeśli jest siła, która
podnosi Naród z klęczek - z upokorzenia,
biedy i niedostatku, także z jarzma niewoli, co już historycznie jest
udokumentowane - to tą siłą jest właśnie Wiara Narodu Polskiego w Boga. I wara
każdemu „bubkowi” od szargania tych najświętszych wartości. Wiara to nasze
Narodowe Sanktuarium, to Dusza Naszego Narodu, a każdy kto kala Duszę Narodu –
jest wrogiem Narodu.
Kościół Katolicki w Polsce od
pierwszych dni swojego istnienia jest w Polsce jakże bardzo publiczny, bo jego
nauki społeczne dotyczą przecież Sumienia Człowieka, Sumienia Społeczeństwa,
Sumienia Narodu. Komu to się nie podoba, może po prostu z Polski tylko
wyjechać. Im wcześniej – tym lepiej, także dla Polski!
Tematy te są i zawsze powinny być jakże bardzo publiczne, a gdy spychane są na margines – w Państwie Polskim zawsze dzieje się źle, deptane są prawa człowieka i obywatela, etyka i kultura zwijane są do lamusa, jaśnie rządzący pławią się w dostatku, w hegemonii i własnej głupocie pełnej bufonady i sobiepaństwa, używający swojej jaśnie partii do zdobywania stanowisk i urządzania się co najmniej na kilka pokoleń. Popatrzcie, jakie goło dupce zasiadają na publicznych stołkach, na których chcą trwać choćby do końca życia i jacy dorobieni schodzą z tych stołków, a niejednokrotnie aż są z nich wyrzucani. Mówić o takich tematach publicznie – to jakże niepolitycznie! Takie stereotypy wypaczają prawa obywatela, którego najświętszym prawem - to czuć się gospodarzem swojego Kraju. Takie stereotypy wypaczają Prawdę, Sprawiedliwość, Prawo. Wszyscy złotouści podejmujący kolejne próby czynić Kłamstwo – Prawdą li tylko na wieki wieków ( i Amen) złotoustymi pozostaną, także sobie i także u swoich potomnych chwały nie przynosząc.
Tomik : „Fraszki strasznie niepolityczne”
poświęcam jednak - i jednym i drugim,
świadom, że ci drudzy są zdecydowaną większością. Świadom, że ci pierwsi będą
odsądzać mnie od czci i wiary, bo akurat tutaj mają duże doświadczenie. Ci
drudzy – przyznają mi rację. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie – aby i jedni
i drudzy byli czytelnikami
debiutanckiego tomiku moich fraszek…niesamowicie niepolitycznych.,
albowiem na polityce w Polsce zna się każdy. A więc także i ja.
Stanisław
J. Zieliński
Gdańsk 3.05.2011 r.
Stanisław J. Zieliński, absolwent Polonistyki Uniwersytetu Gdańskiego jest laureatem wielu konkursów poetyckich, w tym: I Nagrody XII Ogólnopolskiego Konkursu na „Fraszkę o Statuetkę Jana Kochanowskiego” - Zwoleń 2010 oraz III nagrody Konkursu Poetyckiego„ Zło Dobrem Zwyciężaj” poświęconego Ks. Jerzemu Popiełuszce, organizowanego przez Fundację Sztuki ABDANK – Warszawa 2010. Wydaje też Autorski Magazyn Satyryczny ”USTAlone”. W którym przywraca do łask polską satyrę polityczną, gatunek tak bardzo popularny w dobie naprawy Rzeczypospolitej w czasie Sejmu Czteroletniego.
Gdańsk, 03. 05. 2011
Mniejsza Większość
Fraszki strasznie niepolityczne
Zakaz
Nie tykać sprawy Smoleńska
Bo koalicja zwycięska
Już nigdy przenigdy
Nie będzie taka zwycięska
Mniejsza większość
I pytają Żydzi
I kto znowu
W Polskim Parlamencie
Ma tak naprawdę
Prawo największe
Prawo najświętsze
Kaprys historii
Kolejna Rocznica
I kolejny zgrzyt
Przez ten Nasz Wielki
Solidarny
Narodowy
Mit
Gdy Dłoń…
W powietrzu
Do rozmów zawiśnie
Już gołym okiem widać
Na Ulicy widać
Tę narastającą
Ciszę
Gest
Czy Naród
Z ulgą odetchnie
Gdy Prezydent do Narodu
Na siłę się uśmiechnie
Kłopoty z władzą
Niezwykle trudny
Prezydencki świat
Gdy doradcami
Niepewność i strach
Oczko
Przyjmuje oczko
Od Putina Merkel
W Polsce Wasz Prezydent
Ale Nasz jest
Premier
Specyfiki
Przeróżne terminy
Wymyśla nauka
Dla jednych
Noc jest głęboka
Dla innych
Noc jest po prostu
Długa
W kółko Macieju
I znowu w Polsce
Pełen pychy Żyd
Znów się zabiera
Za Nasz Polski
Chrystusowy
Krzyż
Bo Krzyż strzeże Wiary
Świętych Praw i Zasad
A Starszy znów w Polsce
Chciałby swobodnie
Dorobić się
Wszystkiego nałapać
Póki…
Naprawdę Polska
Naprawdę Solidarna
Dla wszelkich mafiosów
Agentura raczej
Marna
Beneficja
I rząd Tuska też
Wylał na szpitale
Aż tyle łez
Zwycięzcy
Mieli wejście rzeczywiście twarde
Bo je po prostu
Wzmocnili
Hazardem
Rozgłos
I szumi
Nie tylko Wiatr
Kto w tym spektaklu
„Hazard w Polsce”
Pierwszą rolę
Ma
Przeklęta kadencja
I trafia nas Szlag
I zalewa Wielka Woda
A szkoda
Do Biskupów Ugodowców
Gdy w najbardziej
Publicznym miejscu w Polsce
To co Ludowi
Podczas swojej Homilii
Powiecie
Nagroda
Kto Dobry Pasterz
Bezwzględnie Wierzy
Do tego zawsze na czas przybędzie
Arcybiskup dr Sławoj Leszek Głódź
I Nekrolog z metra
Z najlepszego marmuru
Osobiście
I to w świątyni
Którą był Zasłużony Kapłan wzniósł
Hojnie wymierzy
I nawet litery złote
Na Sarkofagu Całym
Żeby przez wieki
Widniały
Profity i obietnice
Znowu Czas w Polsce
Zupełnie nie tak biegnie
Rządzący profity
Li tylko dla siebie
Narodowi przed wyborami
Li tylko jakież hojne
Cudowne
Lecz puste obietnice
Zdrada Solidarności
I Polskiej Racji Stanu
I cała Polska
Widziała to naocznie
Kto w Szczecinie i w Gdyni
Zbezcześcił Polskie Stocznie
I jeszcze wciskają
Tę goebelsowską sensację
Że mieli rację
Zasada sprawiedliwości
Dla partyjnych bęcwałów
Najdroższe służbowe limuzyny
Dla Polskich Dzieci w potrzebie
Wciąż ten kapelusz po prośbie
I li tylko okruchy
Ze Stołu Ojczyzny
Urodzaj bossów
Dla iluż w Polsce
Horrendalne czasy
Milionowe odprawy
Z Państwowej Kasy
I dla Marszałka Senatu
Prezydencka Odprawa
Rzecz Święta
Przez jeden dzień pełnił
Obowiązki
Prezydenta
Kameleony
Przy Ojcu Świętym
Janie Pawle II
Jacyż byli uczynni
Same Wierne Boże Sługi
Dziś Miast Papieski Testament wypełnić
Wobec Boga
Wobec Polski
Wobec Europy i Świata
Unoszą swoje łby i bluźnią
Świętemu Znakowi Wiary
Nagle w publicznym miejscu w Polsce
Krzyż im przeszkadza
Komuchu niedojrzały
Za czyje grosze hojne
Przeciw Krzyżowi
Wzniecasz w Polsce
Wojnę
Były już srebrniki
Były carskie
Były bismarckowskie
Były stalinowskie
Teraz libertyńskie
I zapaterowskie
I masońskie
I żydowskie
Mrzonki
Może i atom
Może i gaz
Może nawet wodór
Ponieważ w Państwie
Bagna coraz więcej
Najbardziej pewny przeto
Bagienny odór
Kukły
Mówią o sobie
Że niezwyciężeni
A wszystko wokół
Ze złości aż się pieni
Repetytorium
Kto ustanawia
Program tej karuzeli
Niedawno słuchali Moskwy
Dziś słuchają
I Moskwy i Brukseli
Dyskrecja
Ledwo nikłe wzmianki
Jakie w Polsce
Mamy krowy święte
Wszystkie prywatne
Komercyjne banki
Kariera
Wygrasz w Polsce wybory
Koniec wszelkiej biedy
W Polsce Mandat Posła
Klucz do każdej wiedzy
Magiczny Krąg
Rządowa koalicja
Ma poziomą
Magiczną listę
Jeszcze wczoraj
Minister Kultury
Dzisiaj już
W resorcie zdrowia
Minister
Nowy sezon
Rusza na łów
Nowa sfora psów
Układni
Swoje solidarne serce
Zostawili w Magdalence
Teraz li tylko
Od góry do dołu
Krążą dookoła
Okrągłego Stołu
A lud Mój Dobrodzieju
Traci nawet te prawa
Które miał w PRL-u
Wielu nadal nie wierzy
Skąd w Polsce
Tak szybko wyrośli
Hakerzy
Miliarderzy
Jeszcze nie tak dawno
Leninowi
Sprzedawali swoją duszę
I byli tak sprawie oddani
Proletariusze
Urządzili się
Dziadkowie Ojcowie
A dzisiaj na scenie
Są już ich wnuki
Kolejne siarczyście
Głodne pokolenie
W Polskiej Rodzinie
Robotniczej
Te same ściany
Te same mury
Zawsze brakowało
Do pensji
Dziś jeszcze więcej brakuje
Do renty
Do emerytury
Innowacje
Na zawsze wymazali
Czas błędów i wypaczeń
Kto dziś tłumaczy załodze
Dlaczego wbrew jej woli
Za bezcen sprzedają ich zakład
Dlaczego Załoga
Traci
Pracę
Złodzieje
Załoga broniła zakładu
W obronie zakładu protestowali
A mimo to zakład z załogą
W majestacie ich prawa
Sprzedany
By nie było szmeru
W kolejną
Rocznicę Solidarności
Najbardziej pokornym
Dadzą kawałek orderu
Pierwsza Prawda
Nie dzięki Rządowi
Polska jest jeszcze taka silna
Dzięki swej Wierze
I swojemu Narodowi
Wiara Ludu w Polsce
Jest zawsze taka sama
Ani mniejsza
Ani większa
Ani inna
Zawsze tak samo
Wierna
Do bólu szczera
Autentyczna
Wyzwanie
Nie po drodze nam z PO
Ciągnie tylko Kraj
Na dno
Lojalni
Najwięcej troski
Mają wobec Berlina
Wobec Brukseli
I wobec Moskwy
Depresja
Naród już nie pyta
Jaka jest przyczyna
Ze smutkiem patrzy
Jak kolejna szansa
Tak Polskę znów omija
A oni znów liczą ile
Ile wziąć państwowej kasy
Na swoje Peru
Karaiby
Egipt
I Antyle
Rodzinna strategia
Choć tyle porządzić
By choć na pokolenie
Dobrze się urządzić
Teatrzyk
I przybywa pod Pomnik
I szef a nawet i wice
Uczcić kolejną
Solidarną
Rocznicę
A lud aż z bólu się wije
I nawet bossowie
Już wam braw
Nie bije
Tylko najbardziej podli
Śmieją się z tej ciężkiej
Smoleńskiej katastrofy
I z tej równie ciężkiej
Politycznej zbrodni
Z historii niezwyciężonych
I Hitler
I Stalin
Też był zawsze zwycięski
Do czasu
Do czasu swojej
Klęski
Kolejna miotła
Znów po wyborach
Więc i peowska partyjna
Zwycięska klika
Na wszystkie stołki
Gdzie tylko może
Swoich upycha
Piekielny powiew
I już nowa diablica
Miotłą wywija
Ojcu Rydzykowi
Telewizji TRWAM
I Radiu Maryja
Lecz sam zobaczysz
Jak szybko w lot
Sam Święty Jerzy
Atakowanym
Poda Swą
Dłoń
I znowu Dobrem
Zwycięży
Zło
Obok Proroctwa
Znowu nas omija
Czterdzieści i Cztery
Bo nami rządzą
I złotouści
I strasznie pazerni
Profesor i magister
Ot i cała różnica
Ot i cała przyczyna
Tusk leciał
Uściskać prawicę Putina
Prezydent Lech Kaczyński
Leciał
Do Katynia
I Premier
I resort
I borowcy
Uczynili wszystko
By był tam prywatnie
I zupełnie
Obcy
Nasz Prezydent Polski
Pat
Prezydent Komorowski
Na Pałac aż dotąd poczeka
Póki tam już nie będzie
Nawet Cienia
Wielkiego
Lecha
Kto Prezydentowi
Wreszcie odważnie rzeknie
Że przed Duchem Poprzednika
Nigdy
Ale to nigdy
Nie ucieknie
Przy Krzyżu
Oni tu szczerze
Oni tu święcie
Przyszli tu do Ciebie
Bo byłeś
Najprawdziwszym
Głosem całej Polski
Nasz Czci Godny
Panie Prezydencie
Rachunek Sumienia
Od Warszawy do Smoleńska
Od Smoleńska do Katynia
Słychać to wielkie bicie w piersi
Moja wina
Moja wina
Golgota
I czeka Naród
Droga przez mękę
Gdy Premier z Prezydentem
Idą ręka w rękę
I znów jesteśmy
Na starej drodze
Jednomyślność władzy
I jedność w Narodzie
Weterani
Iluż dziś mówi
W dzień powszedni
I od święta
Że Solidarność
To przede wszystkim
Li tylko
Jej legenda
A prawdziwi bohaterowie
Obraz nędzy w Polsce
I ból w Narodzie
Kłopoty z historią
PO co nam taki Mit
Gdy co wydarzenie
To kolejny
Zgrzyt
Prognoza Donalda Tuska
Będą padać
Najbardziej widocznie
W pierwszym rzędzie
Polskie Stocznie
Bo stoczniowe dzisiaj serce
To stocznie niemieckie
Lewe skrzydło
Solidarni aliści
W swojej nienawiści
Dorobek
Widać to od paru lat
Grabież Polski
Zwana prywatyzacją
Udanie
Trwa
Zaproszenie Ministra
Oferta prosto z…
Ministerialnego serca
Kto następny
Do Smoleńska
Piramida Głupoty
Głupota we łbach
Już całkiem gości
Odebrać
Solidarności
Przybyli jako doradcy
Doradzając kompromis
I własną lojalność
I inwazja się udała
Dzisiaj ich prezydent
Dzisiaj ich rząd
Dzisiaj ich zakłady
I jeszcze twierdzą
Że ta Solidarność cała
To li tylko
Oni
Inni
Chcą tak bardzo
Polscy być
A tak im przeszkadza
Polska Wiara Święta
Nasz Kościół
Nasz Krzyż
Solidarność
Li tylko w szyku
Jeszcze na Zjeździe
Jeszcze przy Pomniku
Jeszcze podczas
Jubileuszowej Mszy
Ale tu gdzie stołki
Tylko Wybrani
I tylko swoi
I więcej nikt
Klasyk
Włodzimierz Iljicz Lenin
W kułak się zaśmiewa
I swoją starą Prawdę
Tym śmielej wytyka
Solidarność Solidarność
Gdzie ana sewodnia
Krętacze do władzy
Także i w POlsce
Kupą kupą się garną
Po plecach Chłopa
Po plecach Robotnika
Repetytorium z Lewicy
Ma być w szkołach seks
Zamiast znaku Krzyża
Napieralski na portretach
I niebawem sama
Przyjdzie ta edukacja twarda
Na pierwszej półce
Znowu będzie li tylko ocet
Na drugiej półce
Li tylko musztarda
I jeden wielki narodowy stres
Że wszechwiedzącej lewicy
Znowu nie wyszło
Nie wierzysz
Przekonać się chcesz
Przyjdź
Do Gdańskiej Hali BHP
Ze zjeżonej wypowiedzi
Pani Henryki
Krzywonos Strycharskiej
Gniot jakże ujmujący
W sierpniu 1980 roku
Donald Tusk
Wśród strajkujących
A ileż ma dziś lat
Ten Nasz
Cudowny Kwiat
Grabież
Nic nie pomoże
I referat złotousty
Gdy zakład za bezcen
Żydowi sprzedany
Załoga na bruku
A w domu
Mieszek pusty
Wyrok
To nie stoczniowcy
Będą strzygli psy
Ale Panie Ministrze Gradzie
Geniuszu tego pomysłu
Te psy osobiście
I to już niebawem
Będzie strzygł
Twój Premier
Twoja Partia
I Ty
Uroczystości
Nie masz większego geniuszu
Żądać od ludzi radości
Gdy bezrobocie
I znikąd widoku
Realnego ratunku
Prócz emigracji
I zagranicy
Iluzje
Mówią że tacy solidarni
Tacy razem
Że aż jedni
Jedni solidarnie bogaci
I Ci drudzy
Załogi zakładów pracy
Solidarnie zupełnie
Biedni
Bo tak poniekąd
Dziwnie się pomieszało
I tak poniekąd dziwnie się zrobiło
To liderom przybyło
Czyniąc ich w imię Solidarności
Bogaczami na wysokich stołkach
Co pozostałym ubyło
Czyniąc ich
Poniekąd także w imię Solidarności
Żebrakami Euro
Tu już nie wystarczy mowa
Tu zegar coraz mocniej tyka
I coraz głębiej milczy Ulica
W zadumie
Kiedy spadnie
Pierwsza Głowa
Bo taką zniewagę
Bo taki rabunek Kraju
Jak długo naród Polski
Jak długo jeszcze wytrzyma
Plany
I nic tylko nad jednym
Okropnie duma dziś
Rządowa Głowa
Jak tu tę rosnącą Opozycję
Tak lojalnie
Tak posłusznie
Tak sobie na wieczystą pociechę
Raz na zawsze
Skutecznie wychować
Albo
Raz na zawsze
Na wieki
Pochować
Dostrzeżone różnice
I może
Prezydent gdzieś Prezydent poleci
I wszystko się zmieni
I poleciał Prezydent
I już w Wawelskiej Ziemi
Bo ta tak Dziwna
Smoleńska Mgła
Znów tak uparcie
Na Polski Prezydencki Samolot
Tak uparcie
Szła
Że aż przesłania
Cały Gibraltar
Kres
Kończą się obietnice
Te nadzieje na kredyt
Bo dziś
Największy w Polsce kredyt
To nasze polskie
Narodowe pola biedy
Nowe odległości
Zupełnie niedaleko
Od Donalda Tuska
Jest ta miejscowość w Polsce
Buda Ruska
Pochwała Heni
Po Gdyńskim Zjeździe Solidarności
W całej Polsce coraz głośniej
Mówią chłopy
Przy tym wyrwaniu się Heni
To mały pikuś
To znane wyrwanie
Filipa z konopi
Olśnienie
Taka Herod Baba chłopie
Jest mocniejsza niż
konopie
Medialna pożywka
Najbardziej zdrowa
Najbardziej czysta
(Uwaga Lekarze)
Teraz li tylko jest
Krew Jaśnista
Znaki na Wschodzie
Możemy być dumni
Oni z tej Polski
Wycisną wszystko
Wszystko
Dla Swojej Unii
Prezydenckie zalety
Oto całej sprawy jądro
Nie powiedzieć nic
A mówić
Na okrągło
Kto jest kto
I popatrz
Nagle
Co za zgodność ducha
Premier paluszkiem wskazał
I Prezydent wyszedł
Bo tak natychmiast
Premiera swego lojalnie
Usłuchał
Zasada
U nich już tradycja prawie
Każda pilna Polska Sprawa
Jest z reguły już
Po sprawie
Żelazny kurs
I już ustawili
Ten diabelski demoniczny
Aż Ośmiokrotny Zgryz
I cała naprzód
I cała naprzód
A wszystko na Jarosława
Na Prawo i na Sprawiedliwość
Na PIS
Atut
Jesteśmy za sterem
Więc nawet NIK
Nie ośmieli się spytać
Kto tutaj jest
Zerem
Agitka
Może być nawet Pusta
Aby miała Wagę
I donośne Usta
Kłopoty z tolerancją
I Im też przeszkadza TO
To Inne Zdanie
Niż PO
Figura
Nawet nie Żaba
Ta Herod Baba
Bliżej Birmingham
Szukamy Polskiego Szekspira
Jest bowiem sprzyjający czas
Zamiast Lasu
Birmingham
Mamy już Nasz Polski
Smoleński Las
Bolek i nie Bolek
Mówią że donosił
Do kaduków stu
A cóż miał robić
Gdy był pusty stół
Koncert do kotleta
I chociaż dyrygent
Koncertował z sercem
Jak z sercem tworzył
„Cztery Pory Roku”
Wivaldi
Ale bez tego
Wcześniejszego kotleta
I dyrygent był nie ten
I publiczność była nie ta
Zmiana warty
Ruletka spocząć nie może
Chyba żeby awaria
Na taką okazję
Raczej szansa marna
Więc przez całą dobę
Więc przez całe lata
Nieprzerwanie kręci się
Odeszli jedni
Nadchodzą
Nowi agenci
Rzekomo
Polskich interesów strzec
Ze Wschodu
Z Zachodu
Kolejni ci jedyni
I niezastąpieni
Widoki
Tylko co trzyma się
Za swoją dupencję
I jeszcze w Unii
Chce mieć
Prezydencję
Odkurz
Nieśli go do Glorii
Przez zakręt Historii
Kurzyło i wiało
I zupełnie nic
Ale to nic
Nie zostało
Wyważanie Wagi
Na Sali Rozpraw
Co w większej cenie
Czy toga w czerni
Czy w todze
Kieszenie
Kontynuacje
Są gwarancje w pieczęci
Lecz prawda tego
Kto pieczęcią kręci
A jeszcze dodatkowe atrakcje
Wykładnie i interpretacje
A z Ludu Polskiego i tak Wszyscy
I dziś swoich praw
Dochodzą
Na Ulicy
Bo przecież mówią im
Już jak przed laty
Że chcą za dużo
I że nie mają racji
Uniwersum
Naród tylko to ma w głowie
Co komercyjna telewizja powie
A tu co dzień ten sam dworek
Palikot Niesiołowski
Kalisz Napieralski
Donald Tusk
I Bronisław Komorowski
I aż do obrzydzenia
To samo w kółko
Wytarte aż do dziur
Racje li tylko własne
Chłopska uczciwość
A jeśli doję
To krowy swoje
Układy
My priedajem wam gaz
Ale LOTOS
Budiet nasz
Meldunek do Moskwy
Ja gawarju Tebia
Ja uże w etoj PO
Putinskoj Obłasti
Ja uże tak czuwstwuju
Kak u siebia
Rozgrywki
I tak strzelają sobie
Kolejne gole
Zrehabilitują Katyń
Ale Mgłą okryją
Smoleńsk
Upiór
Na Mazurach
Na Mazurach
Wznosi się
Upiór Komtura
Z Polskim Krzyżem
Z Polskim Blaskiem
Niesie Polsce
Z Unii
Łaskę
Odprawa Posłów Greckich
Trudno i Grekowi
Dziś udawać Greka
Gdy w Skarbcu Państwa
Tylko pustka czeka
Faryzeusze
Na jedno wychodzi
Choć przynajmniej tak głoszą
Oni Krzyża nie usuwają
Oni Krzyż
Przenoszą
Przypomnienie Zapominalskim
Krzyż był pod Grunwaldem
Pod Wiedniem
Na całą Polskę
Stoi
Na Giewoncie
I teraz Panowie Ateiści
I Panowie Libertyni
I teraz Krzyż w Polsce
Też nie będzie stał w kącie
Credo
Nasza Polska
Zawsze mocno
Stoi na swoich nogach
I swój Szacunek okaże
Także w miejscach najbardziej publicznych
Wobec swojego
Kochanego Boga
Kpili
Grozili
I dorżnęli „watahę”
Dziś za to wszystko
Sami
Pod strachem
Pokłosie „Roty”…
Wprawdzie Prusak
Znów jeszcze nie pluje
Polakowi w Twarz
Ale i tak w Gdańsku rządy
Coraz bardziej Polsce obce
Oddali już obcym
Wodę i Gaz
Teraz Polską Młodzież
Spychają na manowce
Bo wymyślili
Ci gdańscy peowscy rajcowie
Te gdańskie niby orły i sokoły
Że w Gdańsku
Młodzieży niepotrzebne
Prastare Polskie Szkoły
Mamona i bufonada
Tak już przeżarła
Ich umysły i serca
I nic tylko deliberują
Co jeszcze sprzedać
Co jeszcze sprzedać
Aby tylko Polakom wyrwać
By tylko Polakom
Nie dać
Podwójne Dno
Nie dość że badziewie
To jeszcze nie wie
Że nie wie
Przestroga dla Polski
Nigdy Polsko
Nie bądź piłką
Bo wciąż Tobą
Będą grać
Będą Tobą
Grać o wszystko
Aż nie będzie
O co grać
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław J. Zieliński
Gdańsk 10, 06. 2011
Wydanie II
Opatrzone ilustracjami
10. 08. 2026










































Komentarze
Prześlij komentarz